Brak wyników

Zdrowie

25 czerwca 2020

NR 3 (Czerwiec 2020)

Przewodnik po światłoterapii

8

Wszystkie dawne cywilizacje i kultury rozkwitały tam, gdzie było dużo światła słonecznego, w niemal stałej dawce przez cały rok. Niezależnie rozwijające się kultury zarówno w obszarze Morza Śródziemnego, jak i w innych, odległych częściach świata, doceniały rolę Słońca. Wyrażało się to w czczeniu Boga Słońca, często najważniejszego z bóstw albo wręcz jedynego.

Już wtedy zauważono, że słońce – czyli światło – to życie, rozwój, zdrowie, a więc leczenie chorób ciała i duszy. Warto wspomnieć, że dla starożytnych Greków Helios był bogiem światła, Słońca i... gojenia się  ran. A znany wszystkim Hipokrates w V wieku p.n.e. zalecał stosowanie światła słonecznego w leczeniu wielu chorób.

Za początek współczesnej fototerapii (inna nazwa światłoterapii) możemy uznać 1893 r., kiedy duński lekarz, dr Niels Ryberg Finsen, zbudował tak zwane „sztuczne słońce”. Był to aparat z regulacją intensywności światła, czyli ilości luksów o wybranej barwie. Zastosował go do leczenia gruźlicy skóry i otrzymał za to Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny w 1903 roku. W tym samym roku powstał w Szwajcarii pierwszy szpital, w którym inny lekarz, dr Auguste Rollier, leczył światłem słonecznym gruźlicę i krzywicę, czyli plagi tamtych czasów.

W XX wieku rozwój badań w zakresie fizyki światła, a także badań nad energią i biochemią komórek ludzkich, doprowadził do odkrycia, że choroba jest zaburzoną wartością energii komórkowej. Leczenie polega na przywróceniu właściwej energii. Taki stan można osiągnąć poprzez wprowadzanie substancji chemicznej, czyli leku, albo przez dostarczenie energii, np. światła.

Dlatego mimo powszechnego stosowania leków, czyli farmakoterapii, coraz większe uznanie zyskuje leczenie światłem. Wpłynął na to również fakt, że potrafimy skonstruować urządzenia, które wytwarzają tylko to światło, które jest potrzebne do danej terapii, bez jego niepożądanych składników.


Najczęściej stosowana terapia światłem, która nie wymaga konsultacji lekarskiej i może być prowadzona samodzielnie w domu, to przywracanie równowagi organizmowi w sezonie jesienno-zimowym. Dostarczanie światła takiego jak słoneczne, o dużej ilości luksów (czyli tak jasnego, jak w słoneczny letni dzień) jest w naszej strefie geograficznej potrzebne przez około 6 miesięcy w roku. O znakomitych rezultatach tej terapii najwięcej wiedzą Skandynawowie, bo ich ten problem dotyka najbardziej.

Jak to działa? Mózg człowieka wykorzystuje cykle światła i ciemności do synchronizacji rytmów wewnętrznych, takich jak: nastrój, apetyt, proces trawienia, libido, sen. Ma to wpływ na wiele sfer naszego życia i  wyregulowanie cyklu dobowego poprawia komfort życia, pozwala odzyskać zdrowie. Światło dostarczane do mózgu normalizuje procesy biochemiczne, także te dobowe, m.in. proces wytwarzania melatoniny – hormonu snu. Terapia światłem w odpowiednich do problemu porach dnia pozwala wyregulować rytm dnia i nocy, zaburzony utrudnionym zasypianiem, pracą w nocy czy zmianą strefy czasowej. Poprawa obniżonego nastroju, czyli depresji sezonowej, pozwala także uniknąć drzemania, podjadania i innych zimowych zwyczajów. Co ważne, ta terapia daje także dobre rezultaty u osób cierpiących na zdiagnozowaną depresję i chorobę afektywną dwubiegunową, gdy jest skojarzona z tradycyjnym leczeniem.
 

 

Urządzenia przeznaczone do światłoterapii to nie tylko lampy, z których korzysta się w pomieszczeniu przez co najmniej pół godziny dziennie. Dla aktywnych i przemieszczających się skonstruowano urządzenie Valkee 2. Przypomina ono maleńkie słuchawki douszne, tylko że końcówki nie są głośnikami, a diodami LED, które emitują odpowiednie światło do kanału usznego. Następnie przechodzą przez cienką w tym miejscu kość czaszki i trafiają wprost w obszar mózgu, który odpowiada za procesy biochemiczne związane ze światłem. Dobowa dawka naświetlania to zaledwie 12 minut.

Inne znakomite rozwiązanie to kilkuminutowa terapia z wykorzystaniem tzw. okularów Luminette do światłoterapii. To lekkie urządzenie może być stosowane także przez osoby noszące okulary korekcyjne bądź soczewki kontaktowe. Strumień światła dociera do dolnych partii siatkówki, podobnie jak naturalne światło słoneczne. Nie oślepia, pozwala pracować w czasie naświetlania.

Należy również wspomnieć o zupełnie innej fototerapii. Promieniowanie UVB311 zawiera niewielką, nieszkodliwą część widzialnego promieniowania i jest z powodzeniem stosowane zarówno w leczeniu bielactwa, jak i zmian łuszczycowych na skórze. Pacjenci obciążeni tymi chorobami korzystają z takich lamp w warunkach szpitalnych lub ambulatoryjnych. Z pewnością wiedzą, jak dobrze byłoby mieć taką lampę w domu i naświetlać się, gdy tylko pojawia się problem. Lampa Dermalight 80 jest małym odpowiednikiem lamp szpitalnych i służy do miejscowego naświetlania zmian. Jest wyposażona w nasadkę grzebieniową.

Ta garść informacji zapewne zwróci Państwa uwagę na istnienie ważnego leku, który nazywa się Światło. Nie ma skutków ubocznych i jest dostępny bez recepty w naszym sklepie internetowym www.ortomoda.pl. 

Przypisy