Brak wyników

Styl Życia

25 czerwca 2020

NR 3 (Czerwiec 2020)

Wywiad z mieszkankami Domu opieki Ostoya

112

Pani Alicja, Pani Zofia i Pani Irena poznały się w Domu Opieki OSTOYA w Starych Babicach pod Warszawą. Pierwsza – matematyczka – zamieszkała tu, ponieważ ze względu na problemy z pamięcią i coraz gorszym stanem zdrowia wymaga całodobowej opieki; druga – kiedyś bardzo aktywna w życiu zawodowym i prywatnym – przyjechała, żeby odzyskać sprawność po operacji z powodu złamania kości podudzia; trzecia trafiła do Domu OSTOYA całkowicie przypadkiem, żeby po trzech nieudanych operacjach i trzech latach niewychodzenia z domu, móc znowu normalnie funkcjonować. Rozmowa z mieszkankami Domu OSTOYA została przeprowadzona w lutym br. Niektóre imiona zostały zmienione.

Jak wygląda życie w Domu opieki? Czy nie tęskni Pani za bliskimi?


– Ten dom znalazłyśmy razem z córką, która jest lekarką. Razem szukałyśmy miejsca, w którym miałabym zapewnioną kompleksową opiekę. Czuję się tutaj bardzo dobrze. Znalazłam nawet chętnych do wysłuchania moich wspomnień z młodości, z lat spędzonych w obozie. Interesuje mnie historia oraz – jak na inżyniera przystało – nauki ścisłe. Jestem typową panią nauczycielką, z 40-letnim stażem, dla której matematyka to królowa nauk. Pewnie dlatego tak bardzo lubię zajęcia z liczenia i treningi funkcji poznawczych. Znowu mogę się poczuć jak za dawnych lat, kiedy uczyłam w szkole. Uwielbiam oceniać i bardzo lubię, gdy mnie chwalą. A tęsknota? 

Jako lekarz moja córka jest bardzo zajęta i nie ma tyle czasu, by odwiedzać mnie zbyt często. Ale to żaden problem, ponieważ mam tu wokół siebie tylu ludzi, że czuję się jak w rodzinie i nigdy nie jestem sama – mówi Pani Alicja. 

– Wszyscy są zapracowani, każdy jest zajęty swoimi sprawami. Mam to szczęście, że regularnie rozmawiam przez telefon z wnukami. Ja się muszę koncentrować na odzyskaniu sprawności. Zawsze mnie nosiło, lubiłam życie. Teraz jednak wyznaję zasadę, że jeśli czegoś nie mogę zmienić, nie walczę z tym. Trzeba żyć w danej sytuacji. Nigdy wcześniej, w żadnym miejscu, nie miałam takiej profesjonalnej rehabilitacji i opieki jak tutaj. Już pierwsze dwie godziny ćwiczeń na początku pobytu sprawiły, że uwierzyłam w cuda. Wcześniej mogłam się przemieszczać tylko na wózku, a dziś samodzielnie chodzę, ubieram się, myję. Znowu czuję, że potrafię być samodzielna. Wszystko to, co wydawało mi się nieosiągalnym marzeniem, staje się dzięki naszym rehabilitantom rzeczywistością – dodaje Pani Zofia.



– Ja trafiłam tutaj całkiem przypadkiem, ale szybko okazało się, że był to szczęśliwy zbieg okoliczności – mówi Pani Irena. – Mam za sobą długą i skomplikowaną rehabilitację. Przyszłam tu, żeby jeszcze raz spróbować. Nie oczekiwałam zbyt wiele, jako że byłam już po kilku „rehabilitacyjnych porażkach”. Ale myliłam się. Stał się „rehabilitacyjny cud”, na który tyle czekałam. Może będę mogła kiedyś znowu iść sama do sklepu.

 

Wszystkie Panie mówicie o rehabilitacyjnym sukcesie. Z czego on wynika?


– Jeśli o mnie chodzi – tłumaczy Pani Zofia – nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z tak profesjonalną opieką i rehabilitacją. Ci ludzie to chodząca empatia i profesjonalizm. Jak oni wszystko dokładnie tłumaczą. Wiem, po co robię każde ćwiczenie. To mi daje poczucie bezpieczeństwa – świadomość, że jestem w dobrych rękach. To są po prostu ludzcy zawodowcy.

Pani Alicja dodaje: chociaż nie pamiętam imion terapeutów, jestem do nich niezwykle przywiązana – uwielbiam te zajęcia. Zawsze starają się wymyślić coś ciekawego. Nie mogę uwierzyć, jakie pokłady kreatywności tkwią w głowach pracujących tu ludzi. Jestem dla nich pełna podziwu. 

– Tutejsi terapeuci są absolutnie wyjątkowi, nie tylko dlatego, że są profesjonalistami, ponieważ takich to na świecie nie brakuje. Oni są przede wszystkim bardzo zgrani. Podoba mi się ich spokój i nastawienie do nas. Jak jestem na terapii, czuję się wtedy dla nich najważniejsza. W moim przypadku rehabilitacja przyniosła spektakularną poprawę i przeszła moje najśmielsze oczekiwania, a to dopiero początek drogi – mówi Pani Irena. – Z osoby niezdolnej do samodzielnego poruszania się, jeżdżącej jedynie na wózku i zdanej tak naprawdę na łaskę innych, stałam się osobą bardziej świadomą i samodzielną. Pierwszy raz wierzę terapeucie, który się mną opiekuje. Tu nikt nie obiecuje niczego na wyrost, wszyscy są szczerzy i rzetelni.


Jak oceniacie Panie swój pobyt w domu opieki?


Pani Zofia: Nie wyobrażam sobie milszego i bardziej uśmiechniętego personelu od naszego. Czuję się tutaj bardzo dobrze, zawsze mogę poprosić o pomoc. Dzięki personelowi, aż mi się rano chce wstawać z łóżka. To może za dużo powiedziane, bo jeszcze daleko mi do pełnej sprawności, ale oni dali mi wiarę w to, że nie ma rzeczy, których nie jestem w stanie zrobić. A jak oceniam pobyt? Czuję się tutaj jak w domu. Mam motywację do działania, a z naszymi terapeutami to mogłabym góry przenosić! 

– Ja polecam nasz dom opieki każdemu. Tutaj naprawiają nie tylko ciało i jego ułomności, ale również umysł, myślenie o sobie i swoich własnych słabościach – podsumowuje Pani Irena.

Przypisy