Jak wzmocnić odporność seniora? Obalamy mity i pokazujemy sprawdzone strategie

Zdrowie

Nasza odporność zmienia się z wiekiem. Największa jest w wieku około 20–30 lat, natomiast po 40. roku życia zaczyna stopniowo spadać. Ogromne znaczenie dla naszej odporności ma nie tylko wiek, ale także choroby współistniejące. Nadciśnienie, cukrzyca, choroby sercowo-naczyniowe czy otyłość potrafią „obciążyć” organizm na tyle, że infekcja, która u młodszej osoby kończy się kilkoma dniami osłabienia, u seniora może oznaczać dłuższą rekonwalescencję i większe ryzyko powikłań. Brutalnie pokazała to pandemia – ciężki przebieg i zgony u osób, które zachorowały na COVID-19, zdecydowanie częściej obserwowano u osób starszych i obciążonych chorobami przewlekłymi. 

Chorować mniej? To możliwe!

Na odporność seniora można jednak realnie wpływać. Kluczowe są sen o odpowiedniej długości i jakości, codzienna aktywność fizyczna, zdrowa dieta oraz właściwe nawodnienie. Ważna jest również suplementacja, ale tylko pod warunkiem, że będzie racjonalna i dostosowana do potrzeb seniora. Dzięki takiemu postępowaniu nie przestaniemy zupełnie chorować, ale infekcje mogą przebiegać łagodniej, krócej i z mniejszą liczbą powikłań – tak, by jak najrzadziej kończyło się to koniecznością stosowania kolejnych leków i sięgania po antybiotyki.

R e k l a m a

Mity na temat „wspomagaczy” odporności

Istnieje sporo mitów na temat substancji, które mogą poprawiać odporność. Jednym z tych najpowszechniejszych jest ten o rzekomym wpływie witaminy C na profilaktykę infekcji. Badania z ostatnich lat pokazały dobitnie, że witamina C nie zmniejsza ryzyka zachorowania na infekcje ani u dzieci, ani u dorosłych. To samo dotyczy rutozydu, który sprzedawany jest w aptekach w połączeniu z niską dawką witaminy C (np. popularny Rutinoscorbin). Kiedy stosowanie witaminy C ma sens? Tylko w przypadku, gdy już zachorowaliśmy na infekcję. Są to jednak dużo wyższe dawki – rzędu 1–2 g/dzień. Dzięki ich stosowaniu możemy nieznacznie skrócić czas trwania infekcji. Pamiętajmy jednak, że tak dużych dawek nie powinno się stosować u dzieci.

Podobnie niską skuteczność okazują się mieć popularne kiedyś wyciągi z jeżówki purpurowej (Echinacea purpurea). One również według najnowszych badań nie zmniejszają ryzyka infekcji. Niektóre wyciągi z jeżówki (niestety znacznie różnią się one jakością i stężeniem substancji czynnych) mogą skrócić czas trwania i nasilenie infekcji.

Jak widać, ani witamina C, ani wyciągi z jeżówki nie są w stanie realnie poprawić naszej odporności i sprawić, byśmy chorowali rzadziej. Co zatem warto stosować, aby nie chorować?

Witamina D3 – kluczowa dla sprawnej odporności

Wszyscy wiedzą, że witamina D3 jest potrzebna dla zdrowia kości. Jednak jej równie ważną „supermocą” jest wspieranie prawidłowych funkcji układu odpornościowego. Wiele badań wskazuje, że niski poziom witaminy D3 wiąże się nie tylko z większą podatnością na infekcje (także z ryzykiem cięższego przebiegu COVID-19), ale również z częstszymi powikłaniami oraz większym prawdopodobieństwem hospitalizacji. Prawidłowe stężenie witaminy D3 w surowicy wynosi 30–50 ng/ml. Na naszej szerokości geograficznej takiego stężenia witaminy we krwi nie da się uzyskać przez ekspozycję na słońce. Szacuje się, że niedobór witaminy D3 ma nawet 90% polskiej populacji. Dotyczy to szczególnie seniorów, u których, jak pokazują badania, synteza witaminy D3 w skórze pogarsza się z wiekiem. Polskie wytyczne rekomendują, aby w profilaktyce niedoborów stosować u osób dorosłych 2000 IU witaminy D3 dziennie, a u osób po 75. roku życia nawet 4000 IU. Bardzo ważne jest jej regularne podawanie. Witaminę D3 najlepiej przyjmować z posiłkiem zawierającym tłuszcz.

Odporność pochodzi z jelit – sięgnij po sprawdzone probiotyki

Utarło się, że probiotyki należy stosować przede wszystkim w trakcie antybiotykoterapii jako tzw. „osłonę”. Rzeczywiście, jest to prawda – szczepy takie jak L. plantarum 299v czy L. rhamnosus GG skutecznie zapobiegają biegunkom poantybiotykowym.

Najnowsze badania pokazują, że szczepy probiotyczne są interwencją, która jest w stanie również skrócić czas choroby i złagodzić jej objawy, ale również zmniejszyć częstotliwość infekcji. Nie chodzi tu jednak o ich podawanie w trakcie choroby, tylko o ich stosowanie w profilaktyce.

Nie wszystkie szczepy wywierają takie działanie. Należy więc sięgać po te, które mają odpowiednie badania kliniczne. Należą do nich np. szczepy L. paracasei 8700:2 i L. plantarum HEAL 9. Mieszanka ta, jak udowodniono w wielu badaniach, poprawia odporność zarówno dzieci, jak i dorosłych – może więc ją stosować zarówno babcia, jak i jej wnuczek. Co ciekawe, badania pokazały, że osoby, które przez co najmniej 3 miesiące stosowały te szczepy probiotyczne, chorowały nie tylko rzadziej, ale i krócej. Objawy infekcji były dużo mniej nasilone i dotyczyło to zarówno bólu gardła, uczucia zatkanego nosa, jak i kataru. 

Jak to możliwe, że wywierają tak dobre efekty? Szczepy probiotyczne silnie antagonizują patogeny oraz wspierają funkcje bariery jelitowej, przez co „odciążają” nasz układ immunologiczny. Produkują również związki o działaniu przeciwwirusowym. A to właśnie wirusy są przyczyną większości infekcji. Niestety antybiotyki nie działają na wirusy, stąd tak ważne jest wsparcie dla naszego układu odpornościowego przez interwencje o działaniu przeciwwirusowym. To właśnie one realnie poprawiają odporność.

Co ciekawe, jak wykazały badania, szczepy L. paracasei 8700:2, L. plantarum HEAL 9 i HEAL 19 zapobiegają również utracie masy kostnej u kobiet w okresie pomenopauzalnym. Najprawdopodobniej wynika to z „uszczelniania” bariery jelitowej i obniżania stanu zapalnego w organizmie. Stosując więc tego rodzaju suplementację, można „upiec dwie pieczenie na jednym ogniu”.

Co istotne, tego typu suplementacja jest bezpieczna –
wykazano to w badaniach, w których probiotyki podawano w sposób ciągły przez cały rok.

Colostrum – dobry przyjaciel probiotyków

Działanie probiotyków można wesprzeć podawaniem dobrej jakości colostrum. To koncentrat aktywnych biologicznie białek i oligosacharydów. Część z nich ma własne działanie przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe, a część z nich stanowi pożywkę dla probiotyków. Co ciekawe, w jednym z badań wykazano, że podawanie colostrum przyniosło lepsze efekty w profilaktyce grypy niż szczepienie. Podawanie colostrum warto rozważyć w okresie jesienno-zimowym, kiedy rośnie nie tylko ilość przeziębień, ale i zachorowań na grypę.
Z kolei witaminę D3 i probiotyki można stosować przez cały rok. Dla seniora jest to bardzo pożądana suplementacja. Obie interwencje nie tylko poprawiają odporność, ale i dbają o zdrowie kości, a to właśnie z wiekiem znacząco rośnie ryzyko osteoporozy i złamań.

Podsumowanie

Na koniec podkreślmy – dobra odporność seniora to suma codziennych decyzji i odpowiedniej rutyny. Najważniejsze są fundamenty – sen, regularny ruch, dobre jedzenie i nawodnienie. Suplementacja ma sens wtedy, gdy jest celowana i oparta na dowodach naukowych. Dlatego zamiast sięgać po popularne „wzmacniacze” bez potwierdzonego działania, lepiej postawić na to, co rzeczywiście może przełożyć się na rzadsze i łagodniejsze infekcje – prawidłowy poziom witaminy D3, probiotyki o udokumentowanym działaniu oraz wspierające ich skuteczność colostrum. 

Przypisy