Córka zaczyna przechodzić menopauzę. To nie tylko zmiany hormonalne, ale głęboki proces obejmujący ciało, emocje i tożsamość. Pojawia się zmęczenie, wahania nastroju, niepokój, czasem poczucie utraty dawnej siebie. To także moment bilansu: co się wydarzyło, co się nie spełniło, co jeszcze jest możliwe. Dla wielu kobiet jest to również czas lęku o własną kobiecość – o atrakcyjność, pożądanie, miejsce w świecie, który tak mocno premiuje młodość.
Matka menopauzę ma dawno za sobą, ale wchodzi w etap życia, w którym ciało coraz wyraźniej przypomina o swojej kruchości, a świat zaczyna się delikatnie oddalać. Coraz częściej pojawiają się pytania o sens, o tempo, o to, jak wykorzystać czas, który pozostał. U niej lęk o kobiecość ma inny wymiar – to obawa przed znikaniem, przed byciem postrzeganą wyłącznie przez pryzmat wieku, chorób, ograniczeń. Przed utratą tego, co przez lata definiowało ją jako kobietę.
Choć ich doświadczenia są różne, emocjonalnie bywają zaskakująco bliskie.
Przez lata relacja matki i córki opierała się na jasno podzielonych rolach. Matka wiedziała więcej, miała doświadczenie, była punktem odniesienia. Córka słuchała, buntowała się, odchodziła, wracała.
Teraz ten układ zaczyna się zmieniać.
Córka około pięćdziesiątki po raz pierwszy naprawdę przestaje być „dziewczynką”. Nie dlatego, że przestaje kochać matkę, ale dlatego, że przestaje potrzebować jej aprobaty. Coraz częściej chce rozmowy zamiast rad, partnerstwa zamiast ocen.
Dla wielu matek to moment trudny – bo trzeba oddać rolę tej, która zawsze wie lepiej.
Jednocześnie matka zaczyna wychodzić z roli tej, która zawsze daje. Coraz częściej potrzebuje uważności, cierpliwości, pomocy. To bywa dla obu stron niewygodne. Córka, sama osłabiona menopauzą i własnymi wątpliwościami, bywa niecierpliwa. Matka – nadwrażliwa i lękowa. Dawne konflikty łatwiej wychodzą na powierzchnię.
A jednak właśnie teraz pojawia się szansa na nową jakość relacji.
Córka, doświadczając zmian w swoim ciele, zaczyna rozumieć to, czego wcześniej nie chciała słyszeć: zmęczenie, rozdrażnienie, poczucie bycia niewidzialną. Matka widzi w córce siebie sprzed lat i często po raz pierwszy pozwala sobie na czułość wobec własnej przeszłości – także tej związanej z utratą młodości i redefinicją kobiecości. Pojawiają się rozmowy, na które wcześniej nie było miejsca – o lęku, żalu, niespełnionych marzeniach, ale też o tym, co mimo wszystko się udało.
Być może najważniejsze w tym etapie jest to, że matka i córka spotykają się wreszcie nie na osi zależności, lecz doświadczenia. Dwie kobiety, które wiedzą już, że kobiecość nie kończy się wraz z menopauzą ani z wiekiem, lecz zmienia swój kształt.
I właśnie dlatego mogą stać się sobie bliższe niż kiedykolwiek wcześniej – nie tylko jako matka i córka, ale jako sojuszniczki w tej samej, późniejszej fazie życia.
Joanna Pawłowska - autorka książki „Kobieto! Spokojnie, to tylko wiek średni”, od lat pisze teksty publicystyczne i felietonowe