Brak wyników

Styl Życia

18 marca 2020

NR 2 (Marzec 2020)

Nowoczesna babcia Powinna być „staroczesna”

80

W latach 90. XX w., kiedy świat polskiej gospodarki gwałtownie się zmienił, przeżywaliśmy zachwyt dobrobytem, dostępnością wszystkiego i galopującym rozwojem techniki. My, dzisiejsi dziadkowie i babcie, mieliśmy wtedy po 30–40 lat, państwowe matury i studia, a głównym językiem obcym, którym władaliśmy był rosyjski. W nowej Polsce, jak grzyby po deszczu, zaczęły pojawiać się filie zachodnich korporacji, gdzie warunkiem otrzymania posady była znajomość zachodnich języków.

Pojawiały się komputery i coraz bardziej intuicyjne drogi komunikowania się na odległość. Obowiązkowo trzeba było mieć prawo jazdy i być na czasie z wieloma nowinkami techniki. My, dzieci komuny, żyjące wiele lat na kartki, zdobywcy sera czy pomarańczy, wytrawni bywalcy kolejek sklepowych i roznosiciele antyustrojowych ulotek, dostawaliśmy zadyszki w biegu za zalewającą kraj nowoczesnością, mając kłopot z odnalezieniem się w dobrobycie. 
Nazywano nas często „pokoleniem straconym”, czyli tym, które wywalczyło wolność, ale nie potrafi się dostosować do galopujących zmian. Większość z naszego pokolenia w to uwierzyła i wycofała się z tego maratonu uznając, że nie da rady. Wpadliśmy w kompleks „niedzisiejszości” i staliśmy ze spuszczoną głową, patrząc na coraz szybszy bieg młodszych pokoleń. A oni, młodzi, biegli coraz szybciej, z nosem w coraz wymyślniejszych telefonach, grach komputerowych, aplikacjach. Powoli już nikt z nikim nie rozmawiał, bo wszyscy komunikowali się za pomocą znanych aplikacji, takich jak Facebook czy klika lat temu popularne Gadu-Gadu. Coraz rzadziej spotykaliśmy się z tym, że ktoś wpadnie do nas na kawę bez zapowiedzi, napisze list czy wyśle pocztówkę z wakacji. Na placach zabaw widok malowanych kredą klas stanowi rzadkość, a zabawy przy trzepaku zostały zupełnie zapomniane przez najmłodszych. 
Pamiętajmy, że w życiu wszystko porusza się ruchem wahadła, które pędzi w jakimś kierunku, dopóki się nie odbije się od ściany i zacznie wracać. I tak się dzisiaj dzieje! Okazało się, że ściana, która wyrosła między ludźmi w postaci ekranów różnych urządzeń sięga po coraz młodsze ofiary i zaczyna nas to niepokoić. Wrócić do tradycyjnych kontaktów międzyludzkich nie jest jednak tak łatwo, bo przestaliśmy umieć ze sobą rozmawiać, bawić się bez komputera, pisać ręcznie czy zjeść wspólny posiłek. Nasze dzieci, czyli młodzi rodzice naszych wnucząt powoli zaczęli dostrzegać problem i pragną zainteresować swoje dzieci światem rzeczywistym. W tym wymagającym procesie może pomóc siła naszego pokolenia! Okazuje się, że babcia zna piosenki, wierszyki, skacze w gumę, zna fantastyczne zabawy z kawałka sznurka, sprawnie gra w „króla” czy „ciupy”, umie wyczarować emocjonującą zabawę w „statki” czy „inteligencję” na zwykłej kartce papieru, rozpoznaje wszystkich na starych fotografiach i potrafi zrobić wszystkie wigilijne dania. 
Socjologowie odkryli, że w nas, tych niby „straceńcach”, jest jedyna nadzieja i siła wyleczenia młodych z wielu chorób cywilizacyjnych i nie chodzi tu o ciało, a zdecydowanie o ducha! Przyszłość patrzy na nas błagalnie, bo jeżeli nie teraz, to kiedy? A jeżeli nie my, to kto przywróci człowieka w człowieku? My, pokolenie baby boomers, czyli urodzeni w latach 50.–60., teraz nazywani jesteśmy power generation, co oznacza siłę napędową relacji międzyludzkich. I możemy wspaniale wypełniać tę rolę, przywołując z naszych czasów to, co było fajne i spędzać czas z dziećmi oraz wnukami po naszemu, po staremu. Rozmawiać, pisać, grać w Chińczyka, uczyć przyszywania guzików czy dziergania na drutach lub szydełku, wbijać gwoździe, wiercić otwór w ścianie albo skleić filiżankę. Przypomina mi się fragment filmu „Seksmisja”, kiedy jedna jedyna babcia zamknięta w celi pamiętała dawne czasy i była bezcennym źródłem informacji o tamtym świecie. Ale wiecie co? My mamy jeszcze lepiej! Bo przecież nikt nas nie trzyma w skansenie! Mamy dostęp do internetu, umiemy rozmawiać przez Skype’a, mamy konta na Facebooku i wysyłamy e-maile, ale nie umieramy z nudów bez tego. My mamy w jednym ręku smartfona, a w drugim igłę z nitką, album ze zdjęciami czy kłębek z włóczką! Nasza babciowa nowoczesność polega właśnie na byciu wczorajszą ze smartfonem w ręku! I to jest nasza mądrość, siła i nadzieja dla przyszłych pokoleń! Pamiętajmy, że nowoczesna babcia powinna łączyć zarówno nowe, jak i stare czasy. 

 

Przypisy